poniedziałek, 18 lipca 2011

Z wizyta u Mowgliego..


Zegnamy rajska wyspe i ruszamy poznac najglebsze i najbardziej tajemnicze obszary Tajlandii.



Po drodze trafiamy do niezwykle paskudnego i meczacacego miasta Surat Thani. Wyjatkowo nieuczciwi naganiacze z agencji turystycznych, nachalni taksowkarze, brak informacji, brak zieleni, brak czegokolwiek pozytywnego. Jak okiem siegnac same warsztaty samochodowe, opuszczone auta i porozrzucane czesci. Uciekamy stamtad minibusem mimo ze nie wzbudza specjalnego zaufania. O zmorku docieramy do parku narodowego - Khao Sok. Zamieszkujemy w jednym z domkow na skraju dzungli, skad w nocy docieraja do nas odglosy zyjacego lasu. Gospodarze hotelu sa najbardziej serdecznymi ludzmi jakich do tej pory poznalismy. Spotykajac sie z nimi co wieczor przy posilku ogladamy tajlandzka telenowele, ktora rozumiemy bez trudu-wiadac wiec ze scenariusze specjalnie sie nie roznia - w koncu sa przez zycie pisane :)

Sama dzungla rozposciera sie na niespelna 650 km2 i jest porosnieta lasem deszczowym.





Mieszkancami parku sa m.in. tygrysy, lamparty i slonie. To rowniez jedyne schronienie raflezji -najwiekszego na swiecie kwiata osiagajacego niemalze metr srednicy i wydzielajacego specyficzny zapach padliny - zapewne zeby odstarszyc potencjalnych smakoszy jej "platkow".



To nie jest raflezja


Krajobraz parku jest dosyc zroznicowany. My wyladowalismy w czesci, w ktorej poprzez gesty tropikalny las przebijaja sie potezne, strzeliste, wapienne skaly. Goruja one majestatycznie ponad turkusowym zwierciadlem jeziora Chiaw Lan, ktore powstalo w latach 80tych ubieglego stulecia jako rezultat wybudowania zapory wodnej.


















Przeprawa przez dzungle okazuje sie nie lada przygoda. Poniewaz monsun daje sie we znaki prawie codziennie (a Khao Sok to obszar o najwiekszej rocznej amplitudzie opadow w calej Tajlandii), sciezka jest blotnista i bardzo sliska. Nasze buty tona w blocie, a my mamy nietegie miny - wszak ktos bedzie musial je potem umyc. Do tego nie rozumiemy dlaczego nasz bosy przewodnik usmiecha sie tajemniczo... Zagadka rozwiazuje sie juz po paru minutach marszu, kiedy okazuje sie, ze czeka nas przeprawa przez wartka rzeke. Zanurzeni w brunatnej wodzie wlaczymy z silnym nurtem i w koncu udaje nam sie wyjsc na drugi brzeg.



Takie niespodzianki zdarzaja sie wielokrotnie, a Kasia, nie wiedziec czemu, jest jedyna osoba, do ktorej (ku jej oczywistej radosci) lgna pijawki. Wszelkie trudy wynagradza nam kapiel pod wodospadem.




Niestety omija nas mozliwosc obejrzenia pobliskiej jaskini. O tej porze roku, ze wzgledow bezpieczenstwa, w parku niektore z nich sa niedostepne dla gosci. Kilka lat temu zdarzyl sie tragiczny wypadek wlasnie w jednej z takich jaskin, kiedy to grupa turystow zostala odcieta od wyjscia na skutek naglych opadow deszczu i blyskawicznej powodzi.

Nie omija nas natomiast spotkanie ze sloniami!



Karmimy je bananami, a nowopowstala relacja Kasia-traba wydaje sie zadowalac obie strony.



Sama przejazdzka na grzbietach zwierzat okazuje sie nie byc niczym przyjemnym. Zupelnie inaczej sobie ja wyobrazalismy i raczej juz wiecej jej nie powtorzymy.









Wiecej zdjec:

7 komentarzy:

  1. Fiu, fiu! Rozpoczyna się prawdziwa przygoda w Kałosoku! Z niecierpliwością czekamy na kolejne odcinki telenoweli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem szczerze, że jak zaczęliście pisać o tej strasznej miejscowości , to aż miałam ciarki .... Jeśli chodzi o Kasie w wodzie to WOW :D że jej prąd nie porwał .. :P SZOK :P
    A słoń wydaje się być miły i jestem zdziwiona, że przejażdżka na nim nie jest frajdą. Widać telewizja kłamie :P

    Pozdrawiamy !!!!! Zuza z rodziną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odważni jesteście! Szacunek wielki. Piękne zdjęcia i fajny komentarz dla nas a dla Was chyba przygoda życia.
    Kasiu! a może jakieś obciążniki do obu rąk??
    Pozdrawiam i czekam na więcej:)
    Zosia

    OdpowiedzUsuń
  4. Z: nie porwal ale bylo blisko;) Tarzan byl jednak obok i czuwal ;) przejazdzka nie byla frajda bo zalowalismy slonika ze musi nas dzwigac:(
    Mama: ciesze sie ze jestes z nami:) przygoda piekna! wprost do kolekcji:) przesylamy buziaki dla wszystkich komentujacych!

    OdpowiedzUsuń
  5. Co Wy wiecie o Mowglim :P? Przedstawie Wam własnego kolumbijskiego.

    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej !
    Ja też jestem z Wami i z niecierpliwością oczekuję na koleje relacje z Waszej wycieczko - podróży. Dokładnie widać na mapie Waszą marszrutę - super pomysł na samodzielne zwiedzanie tej pięknej krainy.
    Pozdrawiam
    T.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszymy sie, ze sie Wam podoba:) staramy sie i sprawia nam to wielka frajde:) pozdrowienia dla wszystkich!:)

    OdpowiedzUsuń