wtorek, 26 lipca 2011

Na dywaniku

Ruszamy w kierunku Malezji. Podroz trwa dwa dlugie dni. Ze wzgledu na brak polaczen jestesmy zmuszeni nocowac w Hat Yai. Te niedogodnosc wynagradza nam jednak barwny wieczorek z chinskim karaoke, na ktory przypadkiem trafiamy. Bardzo interesujace przezycie;) Pociagiem ruszamy przez granice, a autobus dowozi nas wreszcie do kolejnego celu naszej podrozy - pol herbacianych w Cameron Highlands. Miasto Tanah Rata (w Malezji tez maja Karpacz..) wita nas ulewnym deszczem (a miala byc tu pora sucha..). Trudnosci w znalezieniu noclegu rowniez nie poprawiaja naszych humorow. Szczesliwym trafem spotykamy inna blakajaca sie po nocy pare i postanawiamy dzielic razem pokoj i niedole. Czujemy sie jak na kolonii!

Nastepnego, juz na szczescie slonecznego, dnia wybieramy sie na wycieczke po polach herbacianych. Naszym oczom ukazuje sie "zielony dywan Malezji", jak dumnie nazywaja je tutejsi mieszkancy.



Pola ciagna sie kilometrami mieniac sie roznymi odcieniami zieleni - w zaleznosci od tego, czy swieze listki na krzewach zostaly juz zebrane, czy jeszcze nie.




Przemysl herbaciany wydaje sie byc jednym z najbardziej oplacalnych na swiecie. Drzewek nie trzeba podlewac, a dodatkowo sa dlugowieczne. Niewiadomo wlasciwie w jakim wieku drzewko obumiera, poniewaz najstarsze maja ponad 500 lat i wciaz wypuszczaja mlode listki.



Za kazdy zebrany kilogram lisci robotnicy dostaja 20 centow. Dziennie potrafia zarobic okolo 50 ringgitow. Listkow nie zrywa sie juz recznie - sluza do tego specjalne elektryczne nozyce, obslugiwane przez dwie osoby. Wazne, aby podczas zbiorow miec na nogach kalosze - miedzy krzaczkami herbaty moga czaic sie weze!




Odwiedzamy rowniez fabryke, gdzie mila pani mowiaca niezrozumialym angielskim (ach te wysokie tony!) wprowadza nas w arkana produkcji herbaty. Unoszace sie zapachy zachecaja do probowania lokalnych wyrobow - pysznej cytrynowej herbaty z miodem czy tutejszego przysmaku - herbaty na mleku z dodatkiem garam masali (mikstury ostrych, indyjskich przypraw).

Znajdujemy nawet czas na odpoczynek..


...i zabawe w chowanego.



Cameron Highlands znane sa nie tylko z upraw herbaty. W okolicy wytyczone sa gorskie szlaki turystyczne prowadzace przez las deszczowy.


Liczne doliny zajmuja takze plantacje warzyw i truskawek. Z tego tez powodu pobliskie bazary tona w przeroznych produktach z truskawka w roli glownej. Poczawszy od japonek, szalikow czy skarpetek (nie moglam sie oprzec!) na parasolkach i balonikach skonczywszy.


Pakujemy herbate do plecakow i w truskawkowych skarpetkach ruszamy w dalsza droge.

9 komentarzy:

  1. Domyślam się, że te przemieszczanie się bywa niekiedy bardzoooo męcząceee...bo naturalnie że nie każde pociągi się tak ładnie pokrywają i że czasami trzeba spać w miejscach w których się nie chce :P

    A teraz odnośnie zdjęć: niektóre krajobrazy bardzo przypominają mi sceny z władcy pierścieni :) :P Mam nadzieję, że osoby z którymi spaliście byli przyjaźnie nastawieni? Czy później z nimi coś zwiedzaliście?? :) Czy rozstaliście się po wspólnie spędzonej nocy? :P
    Pola herbaciane wyglądają bajkowo :))) i widać że nawet się unowocześniają... bo noże elektroniczne do obcinania liści .... WOW :P
    A wy już w Malezji... no to niedługo wasza podróż dobiegnie końca. Cieszcie się bo zaraz trzeba będzie wracać do szarej rzeczywistości :P a my już nie możemy się was doczekać :P (dlatego o tym wspomniałam :P )

    Buziaki :**
    Zuza

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej !
    Każde następne od Was informacje potwierdzają starą prawdę , że życie jest za krótkie żeby cały świat zwiedzić i wszystko zobaczyć .
    Mam nadzieję , że mieliście na nogach kalosze w trakcie tej zabawy w chowanego chociaż jak zobaczyłem Wojtka leżącego na krzakach { ale mocne } herbaty to zwątpiłem bo pewnie uciekał przed jakimś wężykiem .
    Pozdrawiam - buźka.
    T.

    OdpowiedzUsuń
  3. Herbaciane pola przypominają mi starą piosenkę tylko, że to było w Batumi. Zabawa w chowanego też fajna. Znalazłaś Wojtka?
    Pozdrowienia z chłodnego Wrocławia
    Zosia

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochani! Brak mi słów , poprostu pięknie !!!
    Napewno dobrze idziecie!! :))Tylko nie zgubcie tego wspaniałego ''kompasu '', który Was tak doskonale prowadzi... :) Buziaki wielkie !:)
    Michu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z: Naszych kompanow niedoli spotykamy do dzis-podazamy ta sama trasa, ale osobno:) jeszcze troche nam zostalo do zwiedzenia, ale faktycznie juz mniej niz wiecej. Powoli zaczynamy tesknic za naszym jedzonkiem;) krolestwo za pieroga!

    T: To weze uciekaja przed Wojtkiem, wiec nie mielismy sie czego obawiac:D

    M: Chyba nie znamy tej piosenki, co nadorbimy po powrocie;) Wojtek odpoczywal "na herbacie", to ja sie chowalam;)

    Michu: Idziemy i idziemy i trzymamy sie kompasu jak tylko mozemy;) ostatecznie musi nas zaprowadzic do gara z pierogami;)

    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  6. przepiekne! Wasz kunszt fotograficzny rosnie w niesamowitym tempie, co za panoramy, a widac tez ze nie zawodzi kreatywnosc fotografowanych sytuacji! musicie potem opowiedziec, kto Was naprowadzil na takie fajne miejscowki (przewodnik czy Wasz magiczny kompas?) najlepsze jest to ze wydaje mi sie, ze te wszystkie sytuacyjne foty robicie specjalnie dla nas, za co pieknie dziekujemy! niejedna potem wyladuje w powiekszeniu na scianiach kilku mieszkan ;) we wro od prawie dwoch tygnodni leje, a zachmurzenie co najmniej 100%! ja sam teraz chwilowo wybieram sie na urlop - bede robil za przewodnika po polsce, jednak bede tu regularnie zagladal na wypadek, gdyby... pojawil sie jakis KONKURS dla czytelnikow!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tym konkursem to czytasz w naszych myslach, ale tymczasem ciiii ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że zdjęcia oprócz obrazów nie przenoszą zapachów... Widząc tak piękne ujęcia, chciałoby się jeszcze nachapać tych wszystkich dźwięków i wonności! No ale nic to, pozostaje nam z nieukrywaną zazdrością wyczekiwać kolejnych zapierających dech w piersiach zdjęć i fantastycznych opisów. Szkoda, że niebawem ta bajeczna, tajlandzka telenowela dobiegnie końca; będzie brakować tej przyjemnej odskoczni myśli w daleki, egzotyczny świat, niemalże nieosiągalny dla szarego człowieczka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pawel S.: Rzeczywiscie juz tylko tydzien.. ale szczerze piszac my juz powoli jestesmy zmeczeni.. nie ma to jak porzadny schabowy z kapucha w Polsce! I tego zapachu nam najbardziej brakuje :)

    OdpowiedzUsuń