środa, 13 lipca 2011

Miasto rozowych taksowek!

Bangkok przywital nas mnostwem barw i zapachow. To miasto mozna albo kochac albo nienawidzic-my sie jeszcze zastanawiamy;) Ulice przepelnione sa kolorami. Wszedzie jest mnostwo zieleni, mnisi spaceruja w swoich pomaranczowych ubrankach,


a calosc dopelniaja roznobarwne taksowki- poczawszy od jaskrawego pomaranczu, przez nasycone zielenie, blekity, czerwienie i zachwycajacy kolor rozowy!


Na straganach spotykamy nieznane nam owoce ukrywane przez sprzedajacych pod brylkami lodu. Jest to produkt na wage zlota. Wszystko z powodu zaru, ktory leje sie z nieba. Jest nieporownywalny z tym, ktory zdarzylismy juz doswiadczyc podczas wczesniejszych podrozy. Goracy hiszpanski klimat to przy tym chlodna bryza na Mazurach. Nie dziwi nas wiec fakt, ze Bangkok jest uznawany za najgoretsze miasto swiata. Zdarzylismy juz jednak odkryc pare trikow jak odpoczac od slonca i duchoty. Najbardziej niezawodna i najszybciej dostepna droga ucieczki jest przywolanie taksowki. Wszystkie zaopatrzone sa w klimatyzacje. Ratunkiem okazuja sie tez centra handlowe, ktorych w nowoczesnej czesci miasta nie brakuje.
Co rusz mijamy uliczne garkuchnie, w ktorych radosnie skwiercza na patykach miesa, ryby, owoce, a nawet owady (gwiazda jest konik polny na ktorego sprobowanie ciagle jeszcze sie przygotowujemy).


Czas mija nam na spacerowaniu na Starym Miescie. Odwiedzamy buddyjskie swiatynie m.in. Wat Phra Kaew przy Palacu Krolewskim, ktora znana jest takze pod nazwa Swiatyni Szmaragdowego Buddy.



66 centrymentowy posag bostwa jest jednak wykonany z jadeitu, a nie, jak sie mozna spodziewac, z drogocennych szmaragdow. Figurka zgodnie z tajska tradycja odziana jest w krolewskie szaty. Szaty zmienia sam krol podczas ceremonii odprawianej w pierwszych dniach kazdej z por roku. Posag ten czczony jest do tego stopnia, ze to wlasnie na niego przysiegaja swa niewinnosc politycy oskarzeni o korupcje.



Kolejna swiatynia - Wat Po miesci w sobie zachwycajacy posag lezacego Buddy (46 metrow dlugosci i 15 metrow szerokosci) przedstawiajacy jego przejscie w stan nirwany. Nogi figury zdobione sa inkrustacjami z masy perlowej ukazujace 108 zalet Buddy.


Wzdluz posagu rozstawione sa wazy z brazu, do ktorych turysci i pielgrzymi wrzucaja grosiki. Na szczescie. Stukot monet dopelnia niezwykly klimat tego miejsca.


Swiatynie otaczaja rowniez dziesiatki pagod...



..oraz chyba setki innych, juz nie tak spektakularnych posagow Buddy.


W kolejnej swiatyni Wat Mathathat przechowywane sa natomiast relikwie Buddy.


W poblizu miesci sie targ medalionow, gdzie co bardziej przezorni moga zaopatrzyc sie w amulety. Te duze...


.. oraz te male.


Nalezy je jednak wybierac z rozwaga, aby sie nie zdziwic, gdy uzyska sie efekt inny od oczekianego.


Bangkok to nie tylko swiatynie i bazary. Nowoczesna czesc miasta tetni zyciem. Ruch uliczny jest tak duzy, ze taksowkarze odmawiaja kursow w te strone. Pozostaje nam wiec mniej wygodna, ale podnoszaca adrenaline podroz tuk-tukiem (nazwa pochodzi od specyficznego stukotu silinka wydawanego przez motoriksze).


W centrum uderza nas wszedzie widoczne zestawienie szkla i betonu.




Halas na ulicach jest tak duzy, ze musimy do siebie krzyczec, co w polaczeniu z wysoka temperatura bywa mieszanka wybuchowa.



Tuz przed wyjazdem z Bangkoku spotyka nas nie lada ciekawostka. Podczas chwili odpoczynku w parku w pewnym momencie zamiera caly ruch i ustaja rozmowy. Dopiero po chwili orientujemy sie, ze to z powodu hymnu glosno odgrywanego w radiu. Patriotyzm godny pozazdroszczenia.

Miasto zegna nas swiatlami neonow, ktore podziwiamy z okna pedzacego w noc pociagu.


Wiecej zdjec:

10 komentarzy:

  1. Oby dalej było tak różowo! :)

    Wyjeżdżając z Bangkoku będziecie pewnie musieli poznać nowe triki na ucieczkę przed skwarem i duchotą. ;)

    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!!! :))) Ps. Poproszę o jakieś zdjęcia z wami :)

    Powodzonka w dalszej podróży :))

    ZUZA :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze idziecie! A my z Wami:)
    Pozdrawiamy Halina, Jarek i ja.

    OdpowiedzUsuń
  4. H,J,Z,W,Sz: cieszymy sie, ze dotrzymujecie nam kroku i mamy nadzieje, ze wytrwacie z nami do konca. Robi sie coraz ciekawiej;) Zuza - Wojtek odmawia robienia nam zdjec-ubolewam, ale woli martwa nature..:]

    Carlos: ciekawosc nas zzera co napiszesz jak wyladujemy w Singapurze;)

    Pawel S: bedziemy informowac na biezaco:) - np. kafejka internetowa!

    OdpowiedzUsuń
  5. Koniki polne smakuja jak przypalona frytka - wiec smailo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie się czyta i fajne zdjęcia.
    Bang Cock... nieźle,Czekam na przeróbkę Singapuru. :)

    Dajcie fote Konika polnego.

    Pozdrawiam
    Michał K.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fotki super ale tak jak juz Zuza napisala troche Was na nich malo!

    A w ogole Pawel S to nie ja tylko jakis inny Pawel S ;-)

    Pozdrowienia i czekamy na wiecej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuwajcie !!! żebyście po powrocie nie wyglądali jak te koniki polne .... przed spożyciem :)
    Podążam za Wami, fotki i opisy są super ,trzymajcie się.
    Leokadia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Za pozno - ja juz wygladam jak konik.. :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń