niedziela, 24 lipca 2011

Gdzie jest Nemo..?

Wyspa Phi Phi Don (potocznie Phi Phi, czyli po naszemu - Pi Pi) to kolejny raj dla turystow. Piekne, tym razem piaszczyste plaze, gorace slonce, palmy, a w tle muzyka reggae - tak mniej wiecej ksztaltuje sie atmosfera miejsca, w ktorym postanawiamy odpoczac po trudach jazdy na sloniu ;).


Decyzja okazuje sie strzalem w dziesiatke! Wyspa jest tak mala, ze praktycznie nie istnieje na niej ruch uliczny. Zadnych samochodow, busow, motocykli. Jedynie skutery wystepuja w sladowych ilosciach. Popularnym srodkiem transportu jest rower oraz dlugorufowe taksowki wodne (tzw. longtail boats), ktore poruszaja sie wzdluz wybrzeza oraz pomiedzy poszczegolnymi wysepkami.


Wioska Tonsai, w ktorej sie zatrzymujemy, doslownie tetni zyciem. Barwny bazarowy misz-masz, mniejsze i wieksze restauracje oferujace przepyszne dania z ryb i owocow morza, bary, stragany ze swiezo przygotowanymi koktajlami, a takze salony masazu, z ktorych w koncu zdecydowalismy sie skorzystac (cudowne!).

Wyspa tak naprawde sklada sie z dwoch gorzystych czesci polaczonych waskim przesmykiem, na ktorym lezy Tonsai. Calosc mozna podziwiac z punktu widokowego, do ktorego prowadzi dosc stroma sciezka. Na miejscu nasza uwage przykuwa zdjecie przywieszone na drzewie i przedstawiajace zniszczenia po przejsciu fali tsunami w 2004 roku. Srodkowa czesc Ko Phi Phi bardzo wowczas ucierpiala - niemalze 90% infrastruktury zostalo doslownie zmiecione z powierzchni ziemi.


Wybieramy sie na wycieczke po okolicznych wyspach. Wyjatkowa atrakcja jest zatoka Maya, znajdujaca sie na mniejszej wyspie Phi Phi Ley, na poludnie od naszej Phi Phi Don. Zatoka zostala szczegolnie rozslawiona przez film "Niebianska plaza" z Leonardo DiCaprio.


Tak zatloczonego miejsca do tej pory nie widzielismy! Przyjezdzaja tu turysci z calego wybrzeza Andamanskiego.



Wysokie klify Phi Phi Ley upatrzyly sobie takze jaskolki, ktore wija tam swoje gniazda. Gniazda sa cenionym skladnikiem chinskich zup i osiagaja niebotyczne ceny. Z tego wzgledu wielu smialkow probuje wspiac sie po nie na niebezpieczne klify.

Pieknym miejscem okazuje sie rowniez wyspa Bamboo.




Nie znajdujemy na niej co prawda bambusow, ale za to zaprzyjazniamy sie z mieszkancami wyspy.


Nasza uwage przykuwa rowniez hustawka zawieszona nad malowniczo pochylonym nad brzegiem oceanu drzewie.

To samo miejsce, a kto by sie spodziewal...


...ze tak wiele zalezy od modela ;)

Probojemy rowniez nurkowania z rurka. Przewodnik zacheca do szukania Nemo;)



Piekne rafy zapieraja dech w piersiach, zoltoniebieskie rybki podplywaja na wyciagniecie reki, z dna zas sledza nas swym czujnym, czerwonym okiem wielkie, czarne, kolczaste jezowce.




Wiecej zdjec:

5 komentarzy:

  1. Hej !
    Widzę , że ostro przyspieszyliście i zmieniacie kraj pobytu na Malezję . Nie pamiętam - czy zamierzacie odwiedzić też Singapur ?
    Końcówkę w Tajlandii mieliście lajtową - pewnie Kasia chciała się pobujać na huśtawce i poleniuchować na plaży.
    Ściskam Was mocno.
    T.

    OdpowiedzUsuń
  2. Obiecane trzy dni już wykorzystałaś?
    Masaż to pewnie bonus a teraz to już "pod górkę".
    Czekam na dalszy ciąg opowieści i piękne widoki.
    Pozdrawiam Zosia

    OdpowiedzUsuń
  3. RAJ :)))) jejkuuu strasznie wam zazdrościmy... :))) widoki są rewelacyjne :)) po prostu aż brak słów. I ta super huśtawka :))) Teraz to tam chyba zostaniecie na trochę, żeby odpocząć :) PS. I to że nie zawsze komentuje, to nie znaczy, że nie czytam waszego bloga :PPP

    Buziaki szczęściarze !! :))
    Zuza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. T: Trzy razy tak:) Teraz czas na Malezje i owszem-zamierzamy odwiedzic Singapur:) i oczywiscie hustawka i plaza sa zawsze w czasie podrozy mile widziane;)
    M: wykorzystalam, ale postawilam na ostre pertraktacje i jeszcze odwiedzimy plaze:)))
    Z: Wiemy ze czytacie, ale tak to milo dostawac te komentarze:)
    buziaki dla wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  5. WITAM ! Bardzo oczrowały mnie plantacje herbaty i bajkowe krajobrazy. Widze ,że wspaniele sie bawicie . Elzbieta z J.G.

    OdpowiedzUsuń